Jak broniły się dinozaury roślinożerne przed drapieżnikami?
Podobnie jak to dziś wygląda, większość prehistorycznych zwierząt stanowiły roślinożerne stwory. Nie mogły one pozostać bierne na ataki mięsożerców i wytworzyły one własne systemy obrony.

Każdy gatunek roślinożerców „wymyślił” własny sposób obrony przed swoimi oprawcami. Pierwszym systemem był stadny sposób bycia. Inne natomiast korzystały ze swojej szybkości. Największe z nich, gdy dorosły mogły czuć się bezpieczne, a część mniejszych były chronione przez własny pancerz.

Łagodne olbrzymy
Przedstawicielem wielkich dinozaurów, które świetnie radziły sobie z niedoszłymi oprawcami, był brachiozaur. Jego wysokość sięgająca ponad 3. piętro w bloku robiła wrażenie nawet na drapieżnikach, które odpuszczały atak. Wiedząc, że kontakt z taką masą przeciwnika może dla nich skończyć się tragicznie. Podobną ulgę dziś odczuwają dorosłe słonie. Praktycznie nie są „drażnione” przez duże koty.
Mniejsze przedstawiciele zauropodów np. diplodok czy kamarazaur były atakowane przez największe drapieżniki, a do obrony posługiwały im większe pazury oraz długie ogony, których zakończenie przypominało kształt bicza. Takie uderzenie mogło powalić każdego bezpiecznika.
Dodatkowo kamarazaur mógł się zachowywać jak współczesny koń, kopiąc drapieżniki tylnymi stopami, które dodatkowo miały ostre szpony.
Bezpieczna kryjówka
Dobrym sposobem przed atakiem, jest ukrycie się. Wtopienie się w otoczenie pozwala zostać niedostrzeżonym dla agresora. Jak skuteczny jest kamuflaż, możemy się przekonać na przykładzie kameleona, który w kilka sekund jest zdolny upodobnić się do otoczenia. Niemal pewne jest to, że część dinozaurów korzystała z barw ochronnych.
Pancerz nie do zdarcia
Pancerne dinozaury np. euoplocefal miały pokryte ciało grubymi, kostnymi płytkami, które pomimo to zakończone były najeżonymi kolcami. Same oczy były chronione kostnymi powiekami.
Euoplocefal, gdy był atakowany, zachowywał się podobnie do współczesnych pancerników – przypadając płasko do ziemi. Mięsożerny napastnik, aby odnieść sukces, musiałby takiego dinozaura przewrócić na grzbiet. Było to praktycznie niemożliwe.
Zastraszanie wroga
Liczna część dinozaurów roślinożernych, tylko wyglądała groźnie. Świadome swojego wyglądu w chwili kontaktu z drapieżnikiem pokazywały się właśnie z najniebezpieczniejszej strony.
Niektóre z nich używały wydrążonego grzebienia do wydawania głośnych dźwięków. Inne prezentowały swoje rogi, kryzy czy uzbrojone ogony.
Pewna szybka ucieczka
Mniejsze dinozaury musiały liczyć na swoją zwinność i spostrzegawczość. W chwili ataku zrywały się do szaleńczego biegu – podobnie jak robią to dzisiejsze gazele. Mięsożerne dinozaury przeważnie były przystosowane do krótkotrwałych sprintów. Dlatego też reakcja w odpowiednim czasie ratowała życie nie jednego pochłaniacza zieleniny :).

W ilości siła
Spory odsetek roślinożerców żyło w stadach, a najmłodsze osobniki przebywały w jego środku. Podczas zagrożenia rogate dinozaury zwierało się w obronny krąg, który stanowił barierę nie do przejścia dla każdego drapieżnika. Gdy jednak znalazł się śmiałek na przełamanie takiej obrony, kończyło się to na odwecie.
Na mięsożercę szarżowały wtedy rogate triceratopsy. Inne dinozaury ( np. ankylozaur ) korzystały z maczug na końcu ogona. Jednym trafnym uderzeniem były w stanie pogruchotać kości każdego napastnika.
